Life style

Podsumowanie 2016 roku :)

Powoli, jak co roku nadchodzi ten czas gdzie należy zrobić sobie porządne podsumowanie roku. Ja tym razem postanowiłam zrobić to trochę inaczej. Owszem, przeżyłam znów wiele cudownych zawodów biegowych. Co najlepsze, udało mi się zdobyć kolejną życiówkę w półmaratonie ( dzięki Wojtek za towarzystwo we Wrocławiu). Jednak to nie bieganie ani zawody były w tym 2016 roku dla mnie najważniejsze. Dotychczas skupiałam się tylko na nich, tracąc pewną równowagę. Za mało interesowałam się rodziną czy też osobami, które nie biegają bądź nie interesują się sportem a przecież i oni są ważni w moim życiu. 2016 rok był dla mnie rokiem wielkich zmian. Takich chyba już na całe życie i cieszę, że on w końcu przyszedł, bo czekałam na niego bardzo długo. Początki nie były łatwe bo musiałam opuścić Poznań i ludzi z którymi spotykałam się tam na co dzień. Było to ciężkie rozstanie. Nie wiedziałam jednak, że powrót do mojego małego miasta okaże się tak zbawienny! Dostałam fajną pracę, mogłabym rzec nawet wymarzoną. Taką do której lecę z uśmiechem na twarzy bo wiem, że pomimo tego że przez 8h ciągle musiałam być radosna nie sprawiała mi żadnych trudności.  Robiłam w końcu to co potrafiłam najlepiej – zarażałam pozytywną energią do sportu, biegania i zdrowego odżywiania.  Cieszę się, że przez samą pracę mogłam pomóc wielu ludziom. Nawet nie wiecie jak bardzo i MI pomogliście uwierzyć w siebie, swoje możliwości, w fakt że jestem potrzebna, że mój uśmiech się liczy i że mogliście spędzić ze mną swój cenny czas. Dzięki Wam jestem teraz jeszcze lepszym człowiekiem i wiem jaka praca sprawia mi ogromną radość.

Otworzenie grupy Night Runners Krotoszyn sprawiło, że jeszcze bardziej pokochałam moje rodzinne miasto, bo poznałam tam super ludzi! Z czasem jednak kompletnie nie spodziewając się, zakochałam się. Mogłabym rzec nawet, że czekałam na Niego 25 lat swojego życia błąkając się z jednego kąta w drugi, z miasta do miasta. Moje kroki znów zmierzyły na Poznań i stało się. W ciągu miesiąca dostałam nową pracę i w końcu mogłam wrócić ponownie do Poznania po półrocznym pobycie u rodziców. Jest teraz inaczej jak wtedy gdy byłam singielką. Czy lepiej? Tak. Michał jest dla mnie najważniejszą osobą w życiu. Taka która jest zawsze przy mnie. Wspiera, motywuje, wywala na treningi. Opieprzy kiedy trzeba i powie szczerą prawdę do bólu. I co najważniejsze, to dzięki niemu wiem teraz jak istotna jest równowaga życiowa. Nie tylko biegam, ale spotykam się z przyjaciółmi. Chodzę do kina i na babskie wieczory. Podróżuje i robię zdjęcia. Kontakt z najbliższymi stał się dużo lepszy. I za to go kocham najbardziej –  Że potrafi sprawić, że jestem lepszym człowiekiem.
Powracając do biegania, wielu z Was pytało się co z moim maratonem poznańskim. Nie, nie udało mi się go przebiec. Numer 419 oddałam mojej przyjaciółce Kasi, która ukończyła go  z rewelacyjnym czasem. Czemu nie biegłam? Po prostu to jeszcze nie mój czas. Czy planuje w przyszłym roku? Może. Tym razem nie zdradzę Wam już moich planów 🙂  Czytajcie mnie na bieżąco.

       Jedno Wam powiem na pewno. Wygrałam za to zupełnie inny wyścig. Wyścig o miłość. Ktoś ostatnio napisał że, jeśli masz miłość w życiu to masz wszystko i to szczera prawda.  
„ Jesteś najlepszym biegaczem na świecie jeśli wiesz czym jest energia miłości”.  
             Wszystkiego co najlepsze w Nowym 2017 roku! 
Wasza happy Endo.  

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *