Life style

„Ultramaratony mają po prostu zawsze wyjątkową atmosferę, no i są zawsze dość dużym wyzwaniem sportowym.”

Zapraszam do wywiadu z ultramaratonką, współzałożycielką Grupy 'Kobiety Biegają’ Zofią Wawrzyniak-Wacko

Jak to się stało, że zaczęłaś biegać? Nie interesował Cię nigdy inny sport?

A właśnie było zupełnie inaczej i to bieganie średnio mnie interesowało. Mieszkając jeszcze w Kolonii chodziłam dość dużo na zajęcia fitness. W pewnym momencie ze względu na remont „moja” siłownia została na jakiś czas zamknięta. Trenerka zaproponowała bieganie po ogrodzie botanicznym. Pamiętam, że to tam postawiłam moje pierwsze kroki biegowe, jednak nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Więcej jeździłam wtedy na rolkach, czy rowerze. Dopiero po powrocie do Polski zaczęłam w miarę „regularnie” biegać. Regularnie, czyli czasami dwa, trzy razy w …MIESIĄCU. Dopiero kiedy pojawiła się aplikacja Nike+, specjalne buty itd., postanowiłam uzbierać pieniądze i zrobić sobie mały prezent urodzinowy. Pomógł biegać bardziej regularnie, ale przełomowy był dla mnie rok 2010, w którym przebiegłam pierwszy półmaraton (Poznań, marzec 2010) oraz pierwszy maraton (Poznań, październik 2010).
Skąd pomysł stworzenia grupy Kobiety biegają? Spotykacie się gdzieś regularnie, żeby móc do Was w każdej chwili dołączyć?

Zawsze podkreślam, że to Magda założyła blog Kobiety biegają. Pamiętam, jak znalazłam fanpage’a na Facebooku. Byłam zachwycona treścią i tym, jak prowadzi KB. Od początku wydawała mi się moją „bliską duszą”. Dość dużo tam komentowałam (byłam psychofanką Magdy! 😉 ), aż w końcu okazało się, że mieszkamy w Poznaniu i możemy spotkać się na wspólne bieganie. Tematów do rozmów było mnóstwo, a trzy rundy dookoła Malty minęły tak szybko, że od razu wiedziałyśmy, że to nie nasz ostatni wspólny trening. I tak po jakimś czasie Magda zaprosiła mnie do współtworzenia KB.
Aktualnie życie zawodowe zmusiło nas trochę do tego, że nie ma kobiecych spotkań biegowych, ale wiele przemawia za tym, aby do nich wrócić. A dołączyć można do nas w każdej chwili, wystarczy do nas napisać na fanpage’u, czy dołączyć do grupy Kobiety biegają na Facebooku. Poza tym mamy też nasze różowe koszulki biegowe, które dodają specjalnych różowych mocy. 😉 Zapraszamy!

Co najbardziej cenisz sobie w ultramaratonach? Co Cię najbardziej w nich uszczęśliwia? ( czytałam tekst o zawodach Ultra Łemkowyna i dawno nie miałam gęsiej skórki z ekscytacji! – wszystkim szczerze polecam!)

Ojej, ten rok jest co prawda wyjątkowo mało ultramaratoński, ale najfajniejsze w tym wszystkim jest chyba bliskość przyrody i piękne widoki. Większość ultramaratonów, w których startowałam miała miejsce albo w górach (np. Cortina Trail w przepięknych Dolomitach!), albo w pięknych leśnych terenach i tam po prostu aż chce się biec. Poza tym to zupełnie inne bieganie niż na asfalcie, gdzie liczy się każda sekunda (szczególnie, gdy planuje się poprawić czas). Tutaj można trochę podejść, nacieszyć się widokami, czy…punktami z jedzeniem.  Ultramaratony mają po prostu zawsze wyjątkową atmosferę, no i są zawsze dość dużym wyzwaniem sportowym. Jest jeszcze jeden szczególny ultramaraton – ultraHELp, czyli bieg charytatywny, który organizujemy z moim mężem Marcinem. Tu zawsze bieganie jest trochę na drugim miejscu, na pierwszym jest pomoc drugiej osobie. Piękne emocje!

Jakie masz następne plany biegowe? Kolejny ultra czy bardziej zawody na „asfalcie”?

To wcale nie jest łatwe pytanie, bo sama się zastanawiam jakie mam następne plany biegowe. Chcielibyśmy zrobić właśnie trzecią edycję ultraHELpa, ale jeszcze cały czas zastanawiamy się nad formułą tegorocznej edycji. Poza tym myślę o asfaltowym maratonie, bo chyba mimo wszystko największe emocje daje mi właśnie królewski dystans. Chciałabym trochę jeszcze poprawić swój czas i zobaczyć, na co mnie stać. Na pewno będę o tych planach informować na KB, póki wiem, że będzie to raczej maraton pod koniec roku. Wcześniej zwyczajnie nie zdążę się przygotować 🙂


I na koniec: Jak to się stało, że otworzyłaś swoją kawiarnie @Zoffee?! Czyżby to było jedno z Twoich wielkich marzeń?

Hmm, wiele osób o to pyta i w sumie ciężko mi powiedzieć, czy właśnie kawiarnia była tym wielkim marzeniem. Bardziej chyba chciałam coś zmienić w życiu zawodowym, bo nie byłam z niego zadowolona. Poza tym chciałam zawsze spróbować własnego biznesu, a że znalazłam fajny lokal w super miejscu, to postanowiłam zaryzykować i sprawdzić, czy mi się to podoba.

Całość kosztowała mnie sporo nerwów i była wielkim wyzwaniem, ale to też wielka satysfakcja. Ktoś przychodzi do mnie na kawę, to super uczucie. Oczywiście biegacze są tu zawsze mile widziani – można u nas zawsze o bieganiu porozmawiać, poczytać (mamy dużo książek w naszej kawiarnianej biblioteczce), napić się szklanki zimnej wody oraz można z nami pobiegać. Biegamy o 9:30 w każdą sobotę, więc serdecznie zapraszamy na Wołyńską 6!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *